Skąd AI bierze „wiedzę”? Trening, dane i dlaczego model czasem błądzi

0
109
Rate this post

Nawigacja:

Czy AI naprawdę „wie”? Co kryje się za pozorną wiedzą modelu

Sztuczna inteligencja pisze teksty, generuje kod, podpowiada diagnozy i odpowiada na pytania tak, jakby miała w głowie całą Wikipedię i pół internetu. Łatwo ulec złudzeniu, że taki model coś wie – tak jak człowiek. Technicznie jednak AI nie ma pamięci faktów ani rozumienia świata w ludzkim sensie. Działa inaczej: przetwarza dane i uczy się wzorców.

Żeby świadomie korzystać z AI, trzeba zrozumieć, skąd bierze „wiedzę”, jak wygląda trening modelu i dlaczego czasem przekonująco kłamie. Bez tego bardzo łatwo przecenić możliwości algorytmu i podjąć decyzje na bazie fałszywych odpowiedzi.

Poniżej znajdziesz spojrzenie od kuchni: jak modele językowe są trenowane, jak „kodują” informacje, dlaczego raz odpowiadają genialnie, a raz kompletnie chybiają, oraz co można zrobić, żeby ograniczyć błędy w praktycznym użyciu.

Skąd AI bierze dane do „wiedzy” – fundament każdego modelu

Źródła danych: internet, książki, kod i dane specjalistyczne

Duży model językowy (LLM) nie jest karmiony pojedynczymi faktami typu „Paryż jest stolicą Francji”. Dostaje gigantyczne zbiory tekstów, z których sam „wyciąga” struktury języka i informacje. Źródła bywają zróżnicowane:

  • Otwarte dane z internetu – artykuły, blogi, fora, dokumentacje, publiczne repozytoria kodu, otwarte bazy wiedzy. To główny składnik, który daje modelowi szeroką perspektywę.
  • Digitalizowane książki i publikacje – literatura naukowa, poradniki, podręczniki, publikacje popularnonaukowe. Często bardziej uporządkowane i jakościowe niż zwykłe treści sieciowe.
  • Specjalistyczne zbiory danych – dokumentacja techniczna, normy, dane medyczne (zazwyczaj zanonimizowane), opisy produktów, manuale. Dzięki nim model może radzić sobie z mocno niszowymi zagadnieniami.
  • Dane syntetyczne – teksty wygenerowane przez inne modele i ręcznie przefiltrowane, zbiory tworzone na potrzeby konkretnego zadania (np. przykłady dialogów, scenariusze rozmów serwisowych).

Model nigdy nie ma dostępu do „internetu na żywo” w trakcie rozmowy (chyba że system go wyraźnie połączy z wyszukiwarką lub API). Wszystko, co mówi o ogólnej wiedzy świata, wynika z tego, co zobaczył w fazie treningu lub późniejszego dostrajania.

Nie wszystkie dane są równe – jakość kontra ilość

Intuicyjnie: im więcej danych, tym lepiej. W praktyce jakość jest równie ważna jak objętość. Model trenowany na miliardach zdań pełnych błędów, spamu i dezinformacji będzie miał w głowie nieuporządkowany chaos. Dlatego proces budowy zbioru treningowego jest o wiele bardziej restrykcyjny, niż zwykłe „zeskrob wszystko z sieci”.

Typowe zabiegi to:

  • Filtrowanie spamu i treści bezwartościowych – krótkie śmieciowe posty, komentarze typu „+1”, strony generowane automatycznie.
  • Usuwanie duplikatów – ciągłe powtarzanie tych samych treści może przesterować model, więc duże zbiory czyści się z nadmiarowych powtórzeń.
  • Filtry językowe i tematyczne – wybór określonych języków, odrzucanie treści skrajnie toksycznych, nielegalnych, wulgarnych (przynajmniej częściowo).
  • Priorytetowanie treści wysokiej jakości – np. popularne repozytoria open-source, recenzowane artykuły naukowe, rzetelne źródła edukacyjne.

Kombinacja ilości (szerokie pokrycie tematów) i jakości (sensowne wzorce języka i wiedzy) decyduje, czy model będzie brzmiał jak ekspert, czy jak przesadnie pewny siebie troll z przypadkowego forum.

Dlaczego model nie „pamięta” stron tak jak przeglądarka

Częste nieporozumienie: użytkownik zakłada, że jeśli AI „czytało internet”, to w pamięci ma kopię artykułów, na które natrafiło. W rzeczywistości teksty są używane do aktualizacji parametrów sieci neuronowej, a nie przechowywane jako osobne dokumenty.

Oznacza to, że model:

  • nie potrafi „otworzyć” konkretnej strony, którą widział w treningu,
  • nie może pokazać oryginalnego PDF-a, fragmentu książki czy pełnej dokumentacji,
  • zamiast tego generuje zdania, które statystycznie przypominają to, co widział w przeszłości.

To podobne do człowieka, który czytał setki książek – pamięta idee, fragmenty zdań, fakty, ale nie jest w stanie odtworzyć z pamięci całej treści słowo w słowo. Różnica jest taka, że człowiek ma świadome rozumienie i metapamięć; model – jedynie rozłożony na miliony wag zapis wzorców.

Jak przebiega trening modelu – od losowej sieci do „inteligentnego” asystenta

Faza pre-treningu: uczenie się języka na surowych danych

Startowy model to losowe liczby w milionach lub miliardach parametrów. Nie ma pojęcia, co znaczy „kot”, „prawo Ohma” ani „umowa zlecenie”. Pierwsza faza to tzw. pre-trening nienadzorowany (self-supervised). Polega on na prostym, lecz niezwykle skutecznym zadaniu: przewiduj kolejne słowo w zdaniu albo brakujące fragmenty tekstu.

Przykład uproszczonego zadania: model widzi zdanie „Pies głośno _____ na listonosza.” i ma wybrać słowo, które najlepiej pasuje, np. „szczeka”. Uczy się tego na bilionach przykładów, dostosowując parametry tak, by poprawnie przewidywać brakujące elementy. Na tej podstawie zaczyna rozpoznawać:

  • gramatykę i składnię języków,
  • kontekstowe znaczenie słów (że „bank” to instytucja finansowa albo brzeg rzeki zależnie od sąsiadujących wyrazów),
  • typowe powiązania faktów („Paryż – Francja”, „JavaScript – język programowania”, „insulina – cukrzyca”).

Model nie jest w tym momencie „dostosowany” do odpowiadania na pytania, prowadzenia dialogu czy generowania kodu na życzenie. Ma jednak zakodowaną w parametrach ogólną strukturę języka i sporo informacji o świecie.

Dostrajanie (fine-tuning): zamiana surowej mocy w użytecznego pomocnika

Po pre-treningu przychodzi czas na fine-tuning, czyli dostrajanie modelu do konkretnych zadań. Tutaj pojawiają się:

  • zbiory dialogowe – przykłady rozmów: pytanie–odpowiedź, korekty, wyjaśnienia krok po kroku, formaty „użytkownik – asystent”,
  • dane instrukcyjne – opisy, jak odpowiadać: uprzejmie, zwięźle, bez wchodzenia w nielegalne tematy, z wyjaśnieniem krok po kroku przy obliczeniach itp.,
  • specjalizacja domenowa – dodatkowe dane np. z medycyny, prawa, finansów, programowania, jeśli model ma być mocny w danej dziedzinie.

Celem fine-tuningu jest nauczenie modelu, że gdy widzi polecenie (prompt), ma wygenerować odpowiedź w określonym stylu, trzymając się założeń bezpieczeństwa i jakości. To właśnie na tym etapie AI zaczyna zachowywać się „jak asystent”, a nie jak generator przypadkowo przyciętych akapitów.

Uczenie ze wzmocnieniem z udziałem człowieka (RLHF)

Wielu producentów modeli stosuje dziś RLHF (Reinforcement Learning from Human Feedback). To proces, w którym ludzie-annotatorzy oceniają odpowiedzi modelu pod kilkoma względami (trafność, bezpieczeństwo, pomocność), a te oceny służą do dalszego dopracowania zachowania modelu.

Sprawdź też ten artykuł:  Największe inwestycje w AI w ostatnich latach

W uproszczeniu schemat wygląda tak:

  1. Model generuje kilka różnych odpowiedzi na to samo polecenie.
  2. Ludzie wybierają lub rangują odpowiedzi od najlepszej do najgorszej.
  3. Na tej podstawie trenuje się dodatkowy „model nagrody”, który ocenia jakość odpowiedzi.
  4. Główny model jest dalej trenowany, aby maksymalizować ocenę „nagrody” – czyli uczyć się odpowiadać tak, jak lubią ludzie.

Dzięki RLHF model przestaje mówić „nie wiem” w co drugim zdaniu, staje się bardziej pomocny i sam moderuje część treści (np. unika porady, jak obejść zabezpieczenia systemu). Niestety, ten sam proces może też niechcący wzmocnić zbytnią pewność siebie i „dopinanie” odpowiedzi tam, gdzie brakuje solidnych podstaw.

Dlaczego AI nie jest trenowana „na Twoich danych” z rozmowy

Rozmowy użytkowników z AI mogą być wykorzystywane do poprawy modeli, ale odbywa się to w ściśle kontrolowany sposób, zwykle zbiorczo i po anonimizacji. Standardowy model nie uczy się w czasie rzeczywistym w trakcie pojedynczej rozmowy, bo:

  • taki natychmiastowy fine-tuning mógłby wprowadzać niestabilne, przypadkowe zmiany,
  • pojedyńcze interakcje są zbyt małym sygnałem, żeby bezpiecznie aktualizować miliardy parametrów,
  • istnieją poważne kwestie prywatności i zgodności z regulacjami.

Zamiast tego producenci używają zanonimizowanych i zagregowanych logów rozmów, aby tworzyć nowe zbiory treningowe, poprawiać filtry i aktualizować modele w nowych wersjach. Musisz więc zakładać, że model nie będzie pamiętał Twojej konkretnej rozmowy jako wiedzy, ale jej ogólny „kształt” może w przyszłości pośrednio wpłynąć na rozwój systemu.

Jak model „koduje” wiedzę – wewnętrzna reprezentacja świata

Tokeny: AI nie myśli słowami, tylko kawałkami tekstu

Model językowy nie operuje na całych słowach, tylko na tokenach – małych jednostkach, które mogą być całymi słowami, fragmentami słów, a czasem nawet znakami. Na przykład zdanie „Programowanie jest trudne” może zostać podzielone na tokeny „Pro”, „gram”, „owanie”, „jest”, „trudne”.

Zamiana tekstu na tokeny jest pierwszym krokiem. Każdy token jest następnie reprezentowany jako wektor liczb (embedding), a te wektory stają się „paliwem” dla sieci neuronowej. W ten sposób tekst zamienia się w serię liczb, które można matematycznie przetwarzać.

Reprezentacje wektorowe: podobne znaczenia leżą blisko siebie

W procesie treningu model uczy się przypisywać podobnym słowom i frazom zbliżone wektory. To oznacza, że tokeny związane z „lekarz”, „szpital”, „diagnoza” będą blisko siebie w przestrzeni wektorowej, a daleko od tokenów „koncert”, „gitara”, „rock”.

Takie reprezentacje wektorowe to serce „wiedzy” AI:

  • pozwalają skojarzyć powiązane pojęcia,
  • ułatwiają rozumienie parafraz (różne sformułowania tego samego sensu),
  • umożliwiają wnioskowanie analogiczne (jeśli „pies” jest do „szczenię” jak „kot” do „kocię”).

Reprezentacje tworzą gęstą, wielowymiarową mapę, w której fakty, pojęcia i struktury języka są zakodowane w subtelnych relacjach przestrzennych. Nie ma tam tabelki „kraje–stolice”, ale istnieje wielowymiarowy wzorzec, z którego „Paryż–Francja” wypływa jako najbardziej prawdopodobne skojarzenie.

Mechanizm uwagi (attention): jak model wybiera, na co patrzeć

Nowoczesne modele językowe bazują na architekturze transformera, w której kluczową rolę odgrywa mechanizm uwagi (self-attention). Pozwala on każdemu tokenowi „zobaczyć” inne tokeny w zdaniu czy akapicie i ocenić, na których warto się skupić.

Przykład: zdanie „Lekarz, który badał pacjenta, uznał, że on potrzebuje dodatkowych badań.”. Żeby zrozumieć, do kogo odnosi się „on”, model musi ocenić kontekst. Mechanizm uwagi przypisuje większą wagę tokenom „pacjenta”, „badał”, „lekarz” itp., a mniejszą słowom pomocniczym.

Przekładając to na „wiedzę”: mechanizm uwagi decyduje, które elementy kontekstu są kluczowe do przewidzenia kolejnego słowa. Jeśli pytasz o prawo podatkowe, uwaga skupia się na frazach związanych z podatkami, a nie na ogólnych informacjach o gospodarce. Dzięki temu model potrafi korzystać z zakodowanych wzorców w sposób zależny od bieżącego pytania.

Dlaczego AI nie ma „bazy faktów” jak encyklopedia

Modele językowe nie posiadają wyraźnego, przeszukiwalnego katalogu faktów typu „kto–co–gdzie–kiedy”. Cała informacja jest rozsmarowana w parametrach sieci. Skutki są dwojakie:

  • Plus: model potrafi korzystać z wiedzy elastycznie – łączy różne fakty, uogólnia, rozpoznaje podobieństwa i analogie, nawet gdy nie widział dokładnie takiego pytania.
  • Minus: nie ma prostego sposobu, by „zajrzeć” do pamięci i sprawdzić, skąd konkretny fakt się wziął; trudno też dokonać precyzyjnej, punktowej aktualizacji („zmień tylko stolice krajów, które się zmieniły w 2023 roku”).

Skąd biorą się halucynacje, czyli pewne siebie bzdury

Modele językowe bywają przekonujące, nawet gdy się mylą. To efekt uboczny ich konstrukcji: celem jest wygenerowanie najbardziej prawdopodobnej odpowiedzi w danym kontekście, a nie odnalezienie „prawdy” w zewnętrznej bazie.

Probabilistyczna natura odpowiedzi

Każda odpowiedź to seria wyborów: który token jest najbardziej prawdopodobny jako kolejny. Nawet jeśli model „wie”, że poprawna odpowiedź to „Warszawa”, może „uznać”, że w danym kontekście bardziej pasuje inne słowo – na przykład gdy zapytasz w mylący sposób albo wpleciesz fałszywą informację w treść pytania.

Typowe sytuacje prowadzące do halucynacji:

  • brak danych – model nigdy nie widział danego faktu lub widział go marginalnie i próbuje zgadnąć, „co by tu pasowało”,
  • sprzeczne źródła – w treningu pojawiły się niespójne informacje; model wygładził je do jakiejś „średniej”, która nie musi być poprawna,
  • podchwytliwe lub błędne pytanie – użytkownik sugeruje odpowiedź w treści promptu („Jak to możliwe, że Einstein był premierem Polski?”), a model dostosowuje się do założeń pytania zamiast je korygować.

Model nie ma wewnętrznego modułu: „sprawdź wiarygodność”. Wszystko jest uśrednionym efektem wzorców z danych – stąd pewność siebie tam, gdzie człowiek powiedziałby raczej „nie jestem pewien”.

Styl ponad prawdą: wpływ RLHF i danych instrukcyjnych

W fazie RLHF model uczy się, że ludzie bardziej lubią odpowiedzi:

  • konkretne,
  • spójne,
  • odważne (z jasną tezą, a nie pełne asekuracyjnych „chyba”, „może”).

Jeśli w zbiorach trenerów rzadko nagradzano odpowiedzi typu „nie wiem”, a faworyzowano rozwinięte wyjaśnienia, model zaczyna częściej „dokańczać” luki z wyobraźni. Paradoksalnie, proces, który czyni AI bardziej przydatną i przyjazną, może zwiększyć ryzyko halucynowania przy trudnych, niszowych pytaniach.

Dlaczego wymyśla nieistniejące źródła i cytaty

Gdy prosisz o bibliografię, linki czy cytaty, model korzysta z tych samych mechanizmów, co zawsze – generuje najbardziej prawdopodobne ciągi symboli. Jeżeli w danych treningowych często pojawiały się nazwiska autorów i tytuły w określonych formatach, nauczy się je składać jak klocki Lego:

  • prawdziwe nazwisko + prawdopodobny tytuł,
  • znany tytuł + fikcyjne wydawnictwo,
  • realny artykuł + nieistniejący rok publikacji.

Dla człowieka to poważny błąd. Dla modelu – po prostu ciąg tekstu o wysokim prawdopodobieństwie współwystępowania. Stąd konieczność weryfikacji źródeł w zewnętrznych wyszukiwarkach czy bazach, zwłaszcza w pracy akademickiej i zawodowej.

Jak zmniejszyć ryzyko halucynacji w praktyce

Użytkownik ma realny wpływ na jakość odpowiedzi. Z perspektywy inżynierii promptów kilka prostych technik pomaga ograniczyć wymyślone informacje:

  • wyraźne ograniczenia w poleceniu – np. „Jeśli nie jesteś pewien, napisz wprost, że brakuje Ci wiedzy i nie zgaduj”.
  • prośby o uzasadnienie – „Wyjaśnij krok po kroku, jak do tego wniosku dochodzisz” ułatwia wychwycenie nonsensów w rozumowaniu.
  • zadania w dwóch krokach – najpierw: „wypisz, jakich informacji potrzebujesz”, potem: „na podstawie tych danych odpowiedz”.
  • porównania wielu wariantów – „podaj 2–3 możliwe wyjaśnienia i oceń ich wiarygodność”. Model przechodzi wtedy z trybu „jedna narracja” do „kilka hipotez”.
Humanoidalny robot w futurystycznym wnętrzu w Tokio
Źródło: Pexels | Autor: Alex Knight

Dlaczego AI czasem „nie wie”, mimo że powinna

Zdarza się odwrotna sytuacja: model ma w parametrach informację, ale jej nie wykorzystuje albo „zapomina” w trakcie dłuższej odpowiedzi. Wynika to z kilku technicznych ograniczeń.

Okno kontekstu i „pamięć krótkotrwała”

Model nie widzi całej Twojej historii rozmów ani całego internetu jednocześnie. Działa w ramach okna kontekstu – ograniczonej liczby tokenów (np. kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy), w których mieszczą się:

  • Twoje aktualne pytanie,
  • fragment poprzedniej rozmowy,
  • część generowanej odpowiedzi.

Jeśli rozmowa jest bardzo długa albo wklejasz obszerny dokument, najstarsze fragmenty wypadają z tego okna. Model traci do nich bezpośredni dostęp i opiera się tylko na tym, co aktualnie „widzi” oraz na ogólnych wzorcach z treningu. Stąd sytuacje, gdy ignoruje coś, co sam napisał kilkanaście akapitów wcześniej.

Zakłócenia przez niefortunny prompt

Sposób zadania pytania może skutecznie „zamaskować” właściwy fakt. Przykład:

  • „Które z tych miast jest stolicą Francji: Lyon, Marsylia, Nicea?” – model może, próbując dopasować się do formy pytania, wybrać jedną z opcji, zamiast skorygować, że brak tu poprawnej odpowiedzi.

Jeśli pytanie zawiera mocną, fałszywą sugestię, mechanizm uwagi skupi się na podanych opcjach i strukturze pytania, spychając na dalszy plan „zakodowaną” informację, że stolica to jednak Paryż.

Konflikt między stylem a faktami

Dane instrukcyjne uczą model, by był uprzejmy, empatyczny, „szedł z rozmówcą”. W delikatnych tematach (np. światopoglądowych) priorytetem jest często ton wypowiedzi, a dopiero potem sucha faktografia. AI może więc łagodzić odpowiedzi, używać relatywizujących sformułowań albo unikać jednoznacznych stwierdzeń, choć w warstwie treningowej informacja jest znana.

Sprawdź też ten artykuł:  Kursy online z AI warte uwagi w 2025 roku

Źródła danych: internet, licencje i dane kuratorskie

Skąd w ogóle wzięły się teksty, na których model się uczył? To mieszanka różnych typów źródeł, z których każdy ma swoje ograniczenia.

Publiczny internet: ogromny, ale nierówny

Znaczna część danych pochodzi z publicznie dostępnych zasobów:

  • strony WWW (w tym blogi, fora, dokumentacje),
  • repozytoria kodu,
  • encyklopedie i projekty open content,
  • książki, artykuły, treści z licencjami pozwalającymi na wykorzystanie treningowe.

Internet bywa chaotyczny i pełen sprzeczności. Na tej samej frazie „choroby serca” można znaleźć poważne publikacje naukowe i luźne wpisy na forach. Model nie ma wbudowanego systemu odróżniania autorytatywnych źródeł od wątpliwych; robi to tylko pośrednio, przez wzorce:

  • jak napisany jest tekst (styl naukowy vs potoczny),
  • jak często dany fakt pojawia się w różnych k