Skaner i kod kreskowy to technologia stara jak świat – dosłownie, bo kody kreskowe w handlu i logistyce funkcjonują od lat siedemdziesiątych. I właśnie dlatego część firm podchodzi do tematu ze sceptycyzmem: „to przecież nic nowego”. To prawda. Tyle że sposób, w jaki skaner połączony z oprogramowaniem zarządza magazynem, jest zupełnie inny niż wpisywanie ilości w arkusz na podstawie tego, co widzi magazynier.
Skan nie kłamie. Człowiek kłamie – nie ze złej woli, ale dlatego, że jest zmęczony, spieszył się albo pomylił jeden symbol z drugim. To nie jest zarzut pod adresem pracowników. To po prostu ograniczenie, które ma każdy człowiek wykonujący powtarzalne czynności przez osiem godzin.

Co dokładnie zmienia się po wprowadzeniu skanowania?
Największa zmiana nie leży w szybkości, choć ta też rośnie. Leży w tym, że każda operacja zostawia ślad. Przyjąłeś towar – jest wpis. Przesunąłeś paletę – jest wpis. Wydałeś zamówienie – jest wpis. I te wpisy nie powstają dlatego, że ktoś pamiętał, żeby zaktualizować arkusz. Powstają automatycznie, jako efekt uboczny normalnej pracy.
To zmienia coś fundamentalnego w zarządzaniu magazynem: zamiast rekonstruować historię z kilku źródeł gdy coś pójdzie nie tak, masz gotową historię ruchów, z dokładnością do minuty i do konkretnego skanera.

Kody kreskowe kontra QR – czy to robi różnicę?
W większości zastosowań magazynowych – nie robi dużej. Kod kreskowy jest starszy, czytniki są tańsze i bardziej powszechne, a ilość danych, którą kod kreskowy może przechowywać, wystarczy do identyfikacji produktu i serii. QR ma większą pojemność informacyjną i działa też ze zwykłym smartfonem, co bywa przydatne gdy firma nie chce inwestować w dedykowane skanery dla każdego magazyniera.
W praktyce wybór między nimi zależy często od tego, co już stosuje dostawca i co czyta ERP. Jeśli faktury przychodzą z kodem kreskowym – zostań przy kodzie kreskowym. Jeśli etykiety na towarze mają QR – zadbaj, żeby czytniki w magazynie sobie z nim radziły.
Mobilne terminale – komputer w kieszeni magazyniera
Połączenie skanera z mobilnym terminalem działającym na Androidzie to dziś standard w nowoczesnych magazynach. Magazynier nie wraca do komputera stacjonarnego po instrukcje ani po potwierdzenie. Terminal jest z nim przez cały czas: pokazuje co i gdzie wziąć, po skanowaniu potwierdza lub sygnalizuje błąd, wyznacza trasę do następnej lokalizacji.
Urządzenia przemysłowe są odporne na warunki magazynowe – kurz, wilgoć, upuszczenie z wysokości. Zwykły smartfon z odpowiednią aplikacją może zastąpić terminal przy mniejszym wolumenie i gdy warunki środowiskowe są łagodniejsze. To kwestia skali i specyfiki pracy.
Ile to kosztuje i jak szybko się zwraca?
To pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi bez znajomości konkretnej firmy. Koszt skanerów i terminali to tylko część rachunku – do tego dochodzi oprogramowanie, konfiguracja i szkolenie. Jeśli chcesz ocenić, co byłoby właściwe dla Twojego magazynu, bezpłatne konsultacje to dobry punkt startowy – można sprawdzić, jakie podejście ma sens przy Twojej skali i specyfice, zanim wejdziesz w temat głębiej.
Natomiast zwrot z inwestycji w skanowanie zwykle liczy się szybciej niż się spodziewasz – jeśli mierzysz go przez pryzmat eliminacji błędów kompletacji, skrócenia czasu inwentaryzacji i redukcji czasu poświęcanego na ręczne aktualizacje stanów. Firmy, które te koszty policzyły przed wdrożeniem, rzadko żałują decyzji.
Jeśli chcesz zobaczyć jak całość – skanery, terminale i oprogramowanie – wygląda jako spójny system, sprawdź ofertę system WMS od JMB Lab.
Więcej informacji na jmblab.com.
www.jmblab.com






